Jest sobie teoria sześciu stopni oddalenia i o ile jestem w stanie „dostać” się do choćby muska czy pomarańczowego, tak pomyślałem o czymś innym. Przynajmniej raz w miesiącu w Polsce wygrywa ktoś kilka milionów w zakładach typu Lotto. Jakim cudem nie znam nikogo kto by wygrał, ani kogoś nawet w 6 stopniu kto by wygrał? Rozumiem że ludzie się ukrywają z tym, sam bym tak zrobił, ale nie czuję tego że aż w takim stopniu to występuje. Ot tak mnie naszło 🤔
@krogulczyk Ale skąd pomysł, że nikogo takiego nie znasz w szóstym stopniu oddalenia? Hipoteza zakłada, że w szóstym stopniu znasz już całą ludzkość.
Gdy weźmiesz dwie dowolne osoby w kraju to w zasadzie wystarczy, by każda z nich znała kogokolwiek, kto zna jakiegoś celebrytę - a to wcale nie musi być najkrótsza możliwa ścieżka.
@dos no tak. Niezbyt trafnie to połączyłem.
Co ciekawe sam znam sporo polskich celebrytów (swoją drogą straszni ludzie), ale kogoś kto wygrał już nie.
Jeszcze mogę zrozumieć małe wygrane do np. 3 milionów, bo kupujesz dom/mieszkanie jakieś auto czy dwa i niewiele zostaje. Wydaje mi się że większe wygrane jest ciężko ukryć. Sam nie wiem, taka rozkmina z dupy 🤔
@krogulczyk Jeżeli wygrywa ktoś raz na miesiąc, to w ciągu Twojego życia będzie takich osób ok. tysiąc, więc to chyba nic zaskakującego, że możesz nikogo takiego bezpośrednio nie poznać (a niebezpośrednio to raczej już znasz w ok. trzecim stopniu)
@krogulczyk Jeszcze raz - skąd niby ten pomysł, że do żadnej nie masz dostępu w kilku stopniach? To bardzo nieprawdopodobne, że w ten sposób nie "znasz" każdej z nich.